Cykl wykładów szkoleniowych trenera Roberta Drozdy - Porozmawiajmy o psich zmysłach - Psi dotyk


Psi dotyk

Jeszcze do niedawna, dotyk wśród innych zmysłów był umiejscawiany na końcu w hierarchii ważności. Jako, że większość ssaków została już rozebrana na czynniki pierwsze, biologia mechanizmów działania zmysłu dotyku jest dobrze znana. No i doceniona, jednakże wydaje się, że tylko przez tych, którzy ją poznali. Nadal w powszechnym rozumieniu problemu, dotyk jest dla zwierząt nieistotnym fragmentem ich biologii. A to nieprawda. Bo u psów dotyk jest trzecim pod względem istotności zmysłem komunikacji z bodźcami środowiskowymi. Przeciętny przewodnik psa prędzej zadba o ugotowanie pysznego jedzonka niż np. o celowy masaż relaksacyjny. Tymczasem nasz pies to właściwie jeden wielki receptor dotykowy. Cała jego powierzchnia skóry pokryta sierścią, pokryta jest taką samą a nawet znacznie większą ilością receptorów dotykowych. Każdy włos to dźwignia, która zmieniając swoje położenie przekazuje informacje o zjawiskach fizycznych zachodzących bezpośrednio pod skórą, na jej powierzchni i bezpośrednio nad nią.

Mówiąc dotyk, zwyczajowo rozumiemy pojawienie się jakiegoś fizycznego bodźca na powierzchni naszej skóry. Po prostu coś czujemy na sobie. Częściej reakcje na bodźce dotykowe bywają bezwarunkowe niż okraszone świadomym odczuwaniem. Jeśli nie musimy świadomie reagować na dotyk to, działamy automatycznie lub na półautomatycznie. Czując wysoką temperaturę lub ukłucie w rękę, odsuwamy ją. Idąc na bosaka po nierównym podłożu, podkurczamy nogi i automatycznie przenosimy ciężar ciała na stopę, pod którą nie wyczuwamy niczego drażniącego. Receptory czucia skórnego reagują nie tylko na dotyk. Są wśród nich mechanoreceptory - rejestrujące dotyk, ucisk, rozciąganie, wibracje. Termoreceptory - zmiany temperatury, oraz nocyceptory - rejestrujące pobudzanie tzw. bodźcami uszkadzającymi, prościej bólowymi. Rozmieszczenie i zagęszczenie receptorów czuciowych na ciele psa jest nierównomierne. Dotykowych najwięcej jest w okolicach głowy, wzdłuż kręgosłupa czy na tzw. słabiźnie. Receptory reagujące wyraźniej na ucisk i wibracje, najgęściej zlokalizowane są na łapach, poduszkach palców i między nimi. Równomiernie choć w mniejszym zagęszczeniu na całej bocznej części psa. Podobnie jest z receptorami tzw. bólowymi i reagującymi na zmianę temperatury. Chciało by się teraz napisać więcej o anatomii poszczególnych elementów składowych zmysłu dotyku, ale o tym można przeczytać w literaturze fachowej, której jest bez liku. Z punktu widzenia właściciela psa, ciekawsza powinna być funkcjonalność zmysłu dotyku. Zanim przejdę do tego zagadnienia, najpierw wspomnę o pewnej ważnej właściwości receptorów; możliwościach adaptacyjnych. Każdy receptor charakteryzuje zdolność adaptacji na działanie bodźców o stałym natężeniu. Są receptory, które pod wpływem stałego oddziaływania bodźca nawet o dużym natężeniu ale stałym, stają się na niego mniej wrażliwe (receptory fazowe). Są też takie, które utrzymują pełną gotowość znacznie dłużej, nawet gdy natężenie bodźca słabnie (receptory toniczne). Jakie to może mieć znaczenie w przełożeniu na zachowania psów.

Przykład:
Pies dobrze zsocjalizowany, obyty z sytuacją podróżowania pociągiem, wejdzie do przedziału powali się na boku i będzie spał do końca podróży. No może wstanie, żeby rozprostować kości. Inny pies nigdy wcześniej nie podróżujący pociągiem, wejdzie wystraszony do przedziału, przyjmie pozycję waruj, będzie dyszał, skomlił lub drżał pełen niepokoju. Skąd takie dwa różne zachowania? Oczywiście z doświadczeń socjalizacyjnych ale wspartych funkcjonowaniem zmysłu dotyku. Pies "obyty" położy się na boku, bo tam ma najwięcej receptorów fazowych. Wcześniej doświadczył dyskomfortu związanego z podróżą i jakoś to zaakceptował. Ponadto, wibracje, szarpnięcia czy ucisk działają na część ciała reagującą mniejszą wrażliwością. Generalnie pozycja psa leżącego na boku jest dla niego relaksująca. Pies wykazuje wtedy mniejszą czujność. Zupełnie inaczej jest w przypadku pozycji waruj. Przylegające, ale nie dociśnięte do podłoża stopy, ostrogi, opuszki piątego palca działają jak sejsmograf. Psy jeśli nie muszą i czują się komfortowo, to nie przyjmują pozycji waruj. Waruj jest pozycją kiedy wszystkie zmysły wykazują większą czujność. W łańcuchu łowieckim wielu drapieżników jest to jedna z pierwszych postaw przyjmowanych przez zwierzęta namierzające swoją ofiarę. Jest to też postawa gotowości do ucieczki lub uniku. Dlatego pies podróżujący pociągiem w pozycji waruj może być "jednym kłębkiem nerwów", zestresowanym masą bodźców docierających do jego receptorów i brakiem możliwości zrobienia uniku bądź zrozumienia ich znaczenia.

Po co właściwie psom, zwierzętom, ludziom zmysł dotyku?

Jest to niezwykle ważny kanał komunikacji z własnym środowiskiem. Dzięki receptorom składającym się na zmysł dotyku potrafimy analizować i rozpoznawać: wielkość, ciężar, strukturę i kształt przedmiotów. Uzyskujemy informacje o zjawiskach fizycznych dziejących się wokół nas, jak zmiany temperatury, drgania wibracje. Potrafimy przewidywać sytuacje zagrażające zdrowiu i życiu. Sprawnie działające receptory dotykowe dostarczają informacji zwrotnych o dokładności wykonywanych czynności manipulacyjnych. Wreszcie receptory dotykowe rozpoczynają łańcuch połączeń neuronalnych, tej części układu nerwowego, która odpowiada za dokładność czynności ruchowych w tym utrzymywania równowagi. U psów receptory reagujące na ucisk, te rozmieszczone na łapach, w stawach i mięśniach pozwalają na półautomatyczne zmiany pozycji i przemieszczanie się bez dodatkowej analizy podłoża. Zwierzęta nie muszą rozglądać się za czymś gładkim żeby postawić tam stopę. Umiejętnie unikają i omijają przeszkody, nawet te stające na drodze tylnym łapom. Coś za coś. Na swoje nieszczęście, czasami, psy mają w łapach "sejsmografy", jednakże mało wrażliwe na ból. Dla psów pracujących na gruzowiskach to bywa istnym przekleństwem. Potrafią bez opamiętania pracować, biegając po ostrych krawędziach, raniąc i ścierając do krwi poduszki łap, zapominając o bólu. Na temat odczuwania bólu przez psy ciągle obecny jest niczym nieuzasadniony mit. Nawet wśród weterynarzy zdarzyło mi się słyszeć, że psy mają tak obniżony próg odczuwania bólu, że właściwie to obcięcie ogona czy uszu bez znieczulenia nie robi na nich wrażenia. Już nie wspomnę, że proceder taki jest prawnie zabroniony. Ciągle jest dużo takich którzy obcinają psom coś dla urody. Szkoda, że nie mają odwagi obciąć czegoś sobie samym. Każda ingerencja chirurgiczna jest dla psów bolesna. Prawdą jest, że końcówki uszu czy ogona mogą być ubogie w receptory reagujące na ból. Może jednak być tam bez liku tych wrażliwych na dotyk i wibracje, poza tym są to już teraz cechy osobnicze odmienne dla różnych ras.

Nie udawajmy, psy odczuwają ból i będą, dopóki człowiek nie wyhoduje jakiegoś dziwoląga odpornego na wszystko. Brak wiedzy na temat biologii mechanizmów zachowania u zwierząt nie może być usprawiedliwieniem dla nieodpowiedzialnego wykorzystywania zwierząt, nie tylko psów. Pogłębiając własną wiedzę coraz częściej zadaję sobie pytania związane z obecnością wokół nas psów tzw. pracujących. Wiadomo, człowiek zawsze będzie ważniejszy od psa. Psie usługi świadczone na rzecz ludzi są czasami nieocenione lub niezbędne, tylko czy świadomie doceniane. Doceniane nie tylko z punktu widzenia ich przydatności, ale również kosztów i wysiłku ponoszonych przez zwierzęta. Obawiam się, że nie, bo pojęcie humanitarnego traktowania zwierząt jest jeszcze słabo zdefiniowane i opiera się wyłącznie na filozofii rozumienia świata ludzkiego. Zbyt mało wiemy o zwierzętach, lub wiemy ale nie potrafimy nieantropomorfizować. Ja zresztą też. Miało być o dotyku a zacząłem filozofować.

Na koniec jeszcze o czymś ważnym, już tylko związanym z anatomią psa. Psy, koty większość ssaków mają tzw. wibrysy. Potocznie mówimy na nie wąsy. Długie twarde włosy, których najwięcej jest na faflach i pod dolną szczęką, ale też zdarzają się na policzkach, łałoku, szyi. Czasami wyrastają ze zgrubienia przypominającego brodawkę. Zdarza się, że właściciele psów zgłaszają się do weterynarza z pytaniem; czy nie są to zmiany nowotworowe? Nie, są to po prostu grubsze włosy u nasady których znajdują się skupiska prawie wszystkich rodzajów receptorów kontaktowych. To niezwykle ważny narząd komunikacji ze światem zewnętrznym. Wibrysami zwierzęta posługują się jak uniwersalnymi detektorami rozpoznającymi kształt, fakturę i wielkość przedmiotów. Reagują na zmiany temperatury, powiew wiatru, zmiany w wilgotności powietrza czy dotykanych przedmiotów. Psy potrafią rejestrować wibrysami nawet zmiany ciśnienia atmosferycznego, czasami działają jak barometr. Wibrsyami psy posługują się na co dzień i zawsze. Przy słabym wzroku psa jest to narząd doskonale uzupełniający orientację w ciemności jak i w bardzo ostrym świetle. Uważajmy na psie wibrsy, nie powinniśmy bawić się w bezcelowe ich drażnienie, ani niepotrzebne ich obcinanie, szczególnie przy upiększających zabiegach fryzjerskich. Dbajmy o to żeby brody kudłatych psów nie były posklejane. Wibrys skołtuniony z sierścią na brodzie przestaje działać. Możemy się zdziwić gdy w bardzo słoneczny dzień, nasz pies nagle walnie głową w drzewo bo straci orientację w terenie, jego wibrysy po prostu "nie widzą", znaczy nie czują. Jeszcze jeden mit. Dotyczy wrażliwości na ciepło i zimno. Panuje przekonanie, że psy nie odczuwają ciepła a jedynie unikają zimna. To jakaś mocno pokręcona idea. To prawda, że u ssaków jest od 3 do 10 razy więcej receptorów zimna ale nie znaczy, że ciepło to pojęcie abstrakcyjne. Zwierzęta przede wszystkim rejestrują różnicę temperatur pomiędzy skórą i otoczeniem. Przedmioty, które stykając się ze skórą nie zmieniają jej temperatury zazwyczaj w ogóle nie są rejestrowane ani przez receptory ciepła ani zimna. Receptory ciepła reagują na zmiany temperatury skóry zazwyczaj w zakresie 30 - 50 stopni C, natomiast receptory zimna rejestrują zmiany w zakresie 12 - 35 stopni C. Mechanizm termoregulacji u psów to zresztą bardzo ciekawy temat, zazwyczaj kompletnie nieznany właścicielom psów. Postaram się kiedyś poświęcić temu więcej czasu. Na razie tyle o ogólnie rozumianym zmyśle dotyku. Jak zwykle dodam, że prawidłowe funkcjonowanie jednego ze zmysłów to współpraca wszystkich pięciu.

Opracował Robert Drozda - trener szkolenia psów w Fundacji DogoDogo oraz szkoły dla psów Roberta Drozdy